Każdy może zostać superafiliantem. Wystarczy tylko, że będziesz…

Listopad 15, 2016

Wszystkim, którzy otworzyli tego posta należą się gratulacje. Oznacza to, że w większym lub mniejszym zakresie działacie już jako afilianci. Nawet jeśli wasze kampanie nie są jeszcze dochodowe, zaliczacie się do elitarnej grupy 20% tych, którzy w ogóle podjęli rękawicę rozpoczynając promocję programów partnerskich. Reszta kończy swoją przygodę na rejestracji w sieci afiliacyjnej.

Dlaczego tak wielu się zniechęca? Odpowiedź jest banalnie prosta. Dużo trudniej jest się temu przeciwstawić. Zniechęcenie ogarnia tych, którzy nie są wystarczająco cierpliwi, którzy dali omamić się mitom o szybkich i łatwych pieniądzach z afiliacji. Co jednak oznacza bycie cierpliwym w praktyce? Jak długo inwestować w program partnerski? W jakim momencie powiedzieć stop, gdy kampania generuje straty? Oto kilka praktycznych rad, udzielanych przez znanego superafilianta. 

Skup się na jednym

Każdy dzień przynosi zmiany. Co i raz pojawiają się nowe oferty, sieci sugerują, które ich zdaniem warte są uwagi. Jeśli każdego dnia macie inny pomysł na to czym się zająć i który program wybrać, nie jesteście sami. Trudno jednak będzie zrobić progres, jeśli wciąż zmieniacie program.

Zacznij zarabiać

Niewiele programów pozwala zarobić zaraz po uruchomieniu. Większości potrzeba dobrej kampanii, która jest stale optymalizowana. Nie coraz to nowych kampanii, które po chwili są zastępowane kolejnymi. Jeśli nawet pierwsza kampania zaraz po uruchomieniu przynosi zyski, jest to zasługa szczęścia bardziej niż umiejętności.

Kampanie, które przynoszą zyski z programów partnerskich to efekt niezliczonej liczby testów A/B i kolejnych iteracji ustawień, kontentu, targetingu, itp.

Konsekwencja jest niezbędna, żeby odnieść sukces (w każdej dziedzinie życia), ale trzeba również wiedzieć, kiedy odpuścić, żeby niepotrzebnie nie tracić pieniędzy.

Skaluj sukces

Co odróżnia afilianta, który dziennie zarabia 500 zł od takiego, który zarabia 5000 zł? 9 kampanii dających przychód 500 zł? Więcej kampanii, to więcej zmartwień i niekoniecznie w ten sposób należałoby podchodzić do zwiększania skali działalności. Warto za to skupić się na źródle ruchu, które dostarcza duże wolumeny i na odpowiednich kreacjach reklamowych, które będą klikalne. Uważa się, że dobre kreacje są ważniejsze od dobrej strony docelowej, bo jeśli użytkownik najpierw nie kliknie w banner, nigdy nie wyląduje na landing page’u, nawet jeśli jest genialny.

Kiedy odpuścić?

Parę tygodni temu znajomy uruchomił kampanię dla programu partnerskiego mocno polecanego przez pewną sieć. W ciągu kilku godzin przygotował wszystko od strony technicznej. Później, jak to zwykle bywa, natrętnie odświeżał statystyki. Przed końcem dnia jego ROI wynosiło -100%. Zero konwersji.

W tym momencie ponad połowa afiliantów wyłącza kampanię, porzuca program partnerski i zaczyna zajmować się kolejnym. Wciąż jeszcze niewielu wie, że jest to całkiem normalna sytuacja, wcale nie przekreślająca potencjału programu. Trzeba tylko mieć pomysł na kolejny krok i rozpocząć testy. Jego następnym ruchem było przeanalizowanie oferty, którą promował testując kolejne produkty. I tak w ciągu kolejnych dni odnotował zauważalny wzrost EPC. W międzyczasie zauważył, że wszyscy używają tej samej strony docelowej (landing page). Zgrał ją więc, żeby ją ulepszyć i jednocześnie używać jako benchmark.

Dlaczego wszyscy korzystali z tej samej, nie do końca udanej strony docelowej? Zwykle bywa tak, że jeden wydawca innowator przygotuje stronę docelową, a kolejni ją kopiują, bo lenistwo dotyka nas wszystkich. Poza tym pokutuje przekonanie, że skoro wszyscy z niej korzystają, to musi być dobra.

Kolejny dzień zaczął więc od uruchomienia 3 landing page’y: 1) takiego jak wszyscy, 2) takiego jak wszyscy z własnymi modyfikacjami, 3) autorskiego. Wygrała wersja nr 2. Okazało się, że strona ta była o 50% lepsza od oryginału. Bynajmniej, nie pod względem CTR, tylko wygenerowanej wartości sprzedaży. Nie wchodząc za bardzo w szczegóły, oto jak mniej więcej wyglądałoROI z kampanii:

  • dzień 1: -100% ROI
  • dzień 2: -75% ROI
  • dzień 3: -50% ROI
  • dzień 4: -50% ROI
  • dzień 5: -50% ROI
  • dzień 6:  0% ROI
  • dzień 7:  25% ROI
  • dzień 8:  100% ROI
  • dzień 9:  50% ROI
  • dzień 10:  50% ROI
  • dzień 11:  200% ROI

(Co, gdyby odpuścił po piątym dniu?)

Przebieg ROI w kampaniach zw. z programami partnerskimi nigdy nie jest liniowy, ponieważ podlega działaniu wielu czynników, których przeciętny afiliant nie jest świadom. Nie jest łatwo patrzeć jak uciekają pieniądze, ale zimna krew i odpowiednie podejście uchroni przed marnowaniem energii na bezproduktywne nerwy. Wiele osób inwestuje w swoją edukację płacąc za studia kilka tysięcy złotych za semestr, nie mając gwarancji na znalezienie pracy. Dlaczego więc miałbyś się poddać tracąc w danej chwili 1000 zł na afiliacjach. Zamiast myśleć – tracę pieniądze, pomyśl – zbieram dane. Nie da się żyć z programów partnerskich nie będąc gotowym na poniesienie większych lub mniejszych kosztów. Kampanie, które wypalą, na pewno pozwolą pokryć wszelkie straty z nawiązką.

Superporada dla nowych

Charles Ngo, superafiliant i ekspert w swojej dziedzinie tak radzi wszystkim nowym:
Na początek warto skupić się na programach z niskimi stawkami, ale o wysokiej konwersji. Jeśli dysponujesz budżetem $500 i zainwestujesz w program, który płaci $100 CPA, prawdopodobnie nie wygenerujesz zbyt wielu konwersji. Jeśli nawet uda ci się wyjść na swoje, te 5 konwersji niczego cię nie nauczą – to za mało danych, żeby wyciągnąć wnioski. Jeśli natomiast trafisz program, który płaci $2 i uda ci się pokryć koszty z wygenerowanych sprzedaży, oznaczać to będzie, że wiesz jak wygenerować 250 konwersji. Taka liczba pozwala już przeprowadzić testy kreacji i landing page’y.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *